“Ekstremalne przywództwo. Elitarne taktyki Navy SEALs w zarządzaniu”

Ekstremalne Przywództwo

Książki pisane na zasadzie wspomnień przez byłych wojskowych zwykle traktuję jako beletrystykę i takie zdarzało mi się czytać głównie w okresie wakacyjnym. Do dziś pamiętam “Na terytorium wroga” napisana przez byłego agenta Mosadu – żywiołowo napisana książka, którą czytasz, pomimo to, że zdajesz sobie sprawę z tego, że wszelkie istotne detale są skrzętnie usunięte.

Książka “Ekstremalne Przywództwo” wydana nakładem wydawnictwa Sine Qua Non napisana jest przez Jocko Willinka oraz Leifa Babina – dwóch dowodzących amerykańskimi elitarnymi oddziałami SEALs, którzy również odpowiedzialni byli za szkolenie rekrutów. Również wpisuje się w beletrystykę, choć autorzy po zakończeniu służby wojskowej i przejściu do cywila zajęli się szkoleniami dla firm prywatnych, wprowadzając elementy ze szkoleń wojskowych do cywilnych organizacji.

Autorzy zarzekają się, że ma to sens, mimo to przyznam, że osobiście nastawiony byłem dosyć sceptycznie do przenoszenia pomysłów rodem ze zhierarchizowanej armii, przyzwyczajonej raczej do ścisłego wykonywania rozkazów do współczesnych środowisk i kultur organizacyjnych. W środowisku, z którym stykam się ja, bardziej ceni się pomysłowość i kreatywność indywidualnej jednostki nad ślepym posłuszeństwem, ale ponieważ książka jest o przywództwie, koniecznie chciałem zobaczyć co takiego mają do powiedzenia ludzie z pagonami, wychodząc z założenia, że zupełnie inny punkt widzenia może być ciekawy poznawczo.

Okazało się, że mają sporo do powiedzenia i to ciekawych rzeczy. Najważniejsza rzecz ukryta jest w tytule książki, tyle że w oryginalne. W polskim przekładzie, tytuł książki brzmi “Ekstremalne Przywództwo”, w oryginale jest “Extreme Ownership”. Ścisłe tłumaczenie “Ekstremalne Zawłaszczanie” brzmiałoby dosyć zabawnie i choć użyte w książce wielokrotnie, to rozumiem, że taki zwrot by nie przeszedł jako tytuł książki, nawet pomimo to, że bardziej oddaje istotę tego o czym piszą autorzy. Dlaczego jestem sceptyczny? Otóż dlatego, że ekstremalne sytuacje, jakie się zdarzają na wojnie i w związku z tym ekstremalne techniki, niekoniecznie muszą mieć przełożenie na nieco mniej ekstremalne życie biurowe. Zaskakująco okazuje się, że to o czym piszą autorzy czyli “ekstremalne zawłaszczenie” ma jednak sens, jeśli odniesiemy to do zarządzania trudnymi projektami czy zarządzania grupą ludzi. Wzięcie odpowiedzialności czy to za projekt, czy dowodzony przez siebie oddział jest ciężkie. Robi się jeszcze cięższe jeśli sprawy idą źle, a stawka jest duża, ale wzięcie całkowitej odpowiedzialności na tak zwaną “klatę” w sytuacji gdy mamy całkowitą porażkę, wymaga już olbrzymiej pokory i odwagi.

Co do książki “Ekstremalne Przywództwo”, jestem pewien, że główny przekaz dałoby się umieścić w objętości mniejszej niż prawie 300 stron, niemniej jednak ten beletrystyczny naddatek nie przeszkadza. Jest dodatkiem urozmaicającym lekturę i powodującym, że pewne rzeczy lepiej się rozumie. Książka jest urozmaicona autentycznymi zdjęciami (niestety czarno białymi i w niezbyt wysokiej rozdzielczości) zrobionymi przez członków SEALs z jednostki operacyjnej Zabijaka.  Materiał przedstawiony jest “po żołniersku”, w prostych żołnierskich słowach i przy użyciu czytelnego powtarzającego się układu:

  • opowiastka z Iraku,
  • wyjaśnienie reguły,
  • przemapowanie reguły na sytuację biznesową.

Z ciekawostek dla dociekliwych jest też mapka Ar-Ramadi, pozwalająca lepiej zobrazować sobie przedstawione w książce sytuacje. Wszystko to dodaje autentyczności, buduje atmosferę oraz uwiarygadnia stosowane metody.

Teraz dla kogo jest “Ekstremalne Przywództwo”? Szczerze po przeczytaniu nie za bardzo wiedziałem do kogo. Przedstawione podejście wymaga olbrzymiej pokory, determinacji i bezustannej pracy – pracy jaką pokazano w książce, takiej wykonywanej na treningach SEALs, podczas treningu Piekielnego Tygodnia. Po namyśle znalazłem dwie grupy docelowe (wyłączając samych wojskowych). Jedna to dosyć wąska grupa jaką są kierownicy projektów tak zwanych nad przepaścią, druga, jeszcze węższa, to osoby, które zawodowo zajmują się wdrażaniem często trudnych zmian w organizacjach. Ludzie, w których CV można znaleźć frazę “change management” pod warunkiem, że nie jest to przechwałka na wyrost. Zresztą przykład podany w książce przez jednego z autorów odnosi się właśnie do takiej sytuacji, gdy kierownik wyższego szczebla nie poradził sobie z zadaniem przekształcenia firmy tak jak tego chciała rada nadzorca.

Książka jest o przywództwie, ale uważam, że nie nauczy nikogo bycia przywódcą. Pokazuje jednak jak wielką wagę w kryzysie odgrywa pokora oraz odpowiedzialność. Jest zbiorem ułożonych w konsekwentną i logiczną całość wskazówek i zasad spisanych przez dwóch amerykańskich wojskowych z dywizji Ready First w postaci opowiadań z prowadzonych walk w irackiej prowincji Al-Anbar w rejonie miasta Ar-Ramadi. Wskazówek, dodam, nie jakoś bardzo odkrywczych, raczej uniwersalnych i ponadczasowych. Dokładnie o tym samym (albo prawie dokładnie o tym) pisał Sun Tzu i to dwadzieścia kilka wieków wcześniej. To, co dostajemy w książce, jest tylko uwspółcześnioną formą, bo choć sytuacje i detale mogą się znacząco różnić, to zasady bycia przywódcą pozostają niezmienne, tak jak niezmienna jest wojna.

Więcej wpisów autora: Jakub Dudek

Negatywny lider – czarny bohater projektu

Na zegarku 21:58. Rozmawiamy. Jak PM z PM’em. Jak ludzie o otwartych...
Czytaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *