Porzuć perfekcjonizm – satysfakcja gwarantowana!

Porzuc perfekcjonizm

Sam najlepiej zrobisz wszystko, zawsze na czas i zawsze zgodnie z wymaganiami. Ufasz tylko sobie, sam się nigdy nie zawiedziesz. Walczysz z niedoskonałościami, pracujesz ponad normę, jesteś zestresowany. Sfrustrowany też. Irytują Cię niedoskonali ludzie, którzy przekraczają terminy, nie dotrzymują słowa, popełniają błędy i w dodatku daleko im do Twojej jakości prac. Żyjesz w obawie przed krytyką i przyjmujesz ją gorzej niż celtycka karnacja promienie słoneczne. Reagujesz emocjonalnie i atakujesz. Nie przyznajesz się do błędu, szukasz przyczyny w okolicznościach, jest Ci źle i nie śpisz całą noc. Chcesz być dobry. Tfu! Najlepszy! Zatracasz granicę w tym, ile wymagają od Ciebie inni, a ile od siebie wymagasz Ty sam. Gonisz niedoścignione.

Im bardziej jesteś idealny, tym mniejszą tolerancję innych na swoje potknięcia zauważasz. Przecież „Miss / Mister Perfect” nigdy się nie myli. W końcu dostrzegasz satysfakcję w ich oczach, kiedy błąd Ci się zdarzy. Gorzej o Twoją własną. Oprócz tego, że jesteś perfekcjonistą, stajesz się terrorystą – zaczynasz wymagać doskonałości od innych, okazując niezadowolenie, kiedy zadanie jest wykonane na 99%. Współpracownicy mają ochotę wystrzelić Cię w kosmos, ale Ty się nigdzie nie wybierasz. To dopiero początek udręki i to głównie Twojej.

Objawy niezdrowego perfekcjonizmu

Perfekcjonizm to choroba, wewnętrzny przymus bycia doskonałym w niedoskonałym świecie, wśród niedoskonałych ludzi. To przekleństwo, które zatruwa życie Twoje i innych. Na rynku pojawiło się już wiele opracowań poświęconych temu zagadnieniu, między innymi: „Nigdy nie jestem dość dobry. Zerwij pęta perfekcjonizmu”, którego autorką jest Monica Ramirez Basco czy „Perfectionism: Theory, Research, and Treatment” Paul’a Hewitt’a. Problem ten stał się na tyle istotny, że stanowi poważny czynnik blokujący rozwój osobisty, wpływa na kondycję i zdrowie psychiczne, a także na samoocenę i zadowolenie z życia.

Jeśli nie jesteś pewien, czy to dotyczy Ciebie, zdiagnozuj się sam, odpowiadając na poniższe pytania*. Jeśli na większość z nich udzielisz odpowiedzi twierdzącej, to znaczy, że perfekcjonizm dopadł również Ciebie.

  1. Rzadko czujesz się zadowolony z efektów swojej pracy, bo masz poczucie, że można było to zrobić lepiej?
  2. Potrzebujesz znacznie więcej czasu niż inni na realizację zadania, bo uważasz, że tylko tak dużym nakładem czasu jesteś w stanie zrobić coś naprawdę dobrze?
  3. Źle reagujesz na słowa krytyki, odbierasz je jako atak?
  4. Źle oceniasz jakość prac innych osób, ponieważ daleko im do Twoich standardów?
  5. Twoje działania mają podłoże emocjonalne? Czujesz lęk przed pomyłką?
  6. Własną pomyłkę postrzegasz jako coś kompromitującego i upokarzającego?
  7. Często jesteś sfrustrowany, rozczarowany lub zły w efekcie swoich działań?
  8. Miewasz konflikty lub napięcia w relacjach z innymi ludźmi?

Jeśli już masz świadomość własnego perfekcjonizmu i nie skłoniło Cię to do próby porzucenia go, to prawdopodobnie nie masz świadomości skutków ubocznych wynikających z posiadania tej cechy. Oto one:

  1. Ludzie nie lubią perfekcjonistów. O skutkach nielubienia pisać nie muszę. W końcu w środowisku zawodowym „lubienie” ma inny wymiar niż towarzyska relacja. Czasem jest wręcz Twoim „być albo nie być”.
  2. Perfekcjonizm to nie droga do spełnienia, to droga do psychicznego zniewolenia – próba bycia doskonałym, nieustanne redukowanie prawdopodobieństwa wystąpienia błędu i życie w obawie przed pomyłką czynią Cię nieszczęśliwym człowiekiem – niewolnikiem perfekcjonistycznego przymusu.
  3. Perfekcjonizm jest blokerem awansu – ludzie nie chcą pracować z tymi, którzy nigdy się nie mylą. O ile kadra zarządzająca umożliwi Ci wejście się na wyższy szczebel, nie wpuści Cię na swój, bo będzie to oznaczało bezpośredni kontakt z takim UFO, jak Ty.
  4. Perfekcjonizm jest złodziejem czasu. Swoje zadania realizujesz zbyt długo, wielokrotnie je poprawiasz, bo chcesz je wykonać jak najlepiej i wciąż masz obawę, że jeszcze nie jest dostatecznie dobrze. Mniej czasu zostaje Ci na życie.

Jak porzucić perfekcjonizm?

Perfekcjonizm jest postawą, a tą najtrudniej zmienić. Jest czymś innym niż zachowanie (to jest determinowane przez postawę). Nie twierdzę, że mogę Ci pomóc, ale wiedz, że Ty możesz pomóc sobie sam. Kiedy Twój poziom perfekcjonizmu uniemożliwia Ci szczęśliwe funkcjonowanie, jest na tyle silny, że przeszkadza Ci w życiu i w pracy, a przy okazji Twoim bliskim i współpracownikom, udaj się z tym do specjalisty. Uczyń swoje życie lżejszym i przyjemniejszym.

Ja mam dla Ciebie kilka wskazówek do łatwego zastosowania, jeśli Twój perfekcjonizm jest umiarkowany, ale mimo to dokuczliwy.

  1. Przyjmij ludzkie cechy – błędy to ludzki objaw. Kiedy spróbujesz spojrzeć na perfekcjonizm jak na coś, co pozbawia Cię ludzkiej twarzy i czyni z Ciebie niezidentyfikowany obiekt latający, wierzę, że trochę się do niego zrazisz.
  2. Nie demonizuj pomyłek. Wiedz, że większość osób popełnia ich znacznie więcej niż Ty. One nie są takie straszne, jak wyglądają przez Twoje perfekcjonistyczne okulary (może po prostu zdejmij okulary?).
  3. Nie przeceniaj znaczenia jakości swoich prac dla końcowego efektu. Suma włożonego wysiłku i poświęconego czasu nie jest wprost proporcjonalna do wyników. Doświadczenie mówi mi, że nadmiarowe 100% Twojego zaangażowania daje zaledwie 5 plus do efektu. Zrób coś po prostu dobrze, a przez resztę czasu ciesz się życiem.
  4. Nie przeceniaj swojej roli – od Twoich błędów lub niedoskonałości prawdopodobnie świat się nie zawali (chyba, że pracujesz nad bombą nuklearną).
  5. Bądź bardziej tolerancyjny dla siebie. Powtarzaj w myślach i z uśmiechem 15 razy dziennie: „mam prawo do błędów”. Tolerancja jest trendy. Zacznij od siebie.
  6. Naucz się mówić na głos: „pomyliłem się”, „przepraszam, mój błąd” lub coś w tym stylu. Musisz oswoić się z myślą, że Ci się zdarzyło, ale musisz też umieć ogłosić to światu. Nie broń się, nie wypieraj, nie atakuj – po prostu się przyznaj. W końcu masz do tego prawo. Umiejętność przyznania się do błędu jest znacznie bardziej doceniana niż „nigdysieniemylizm”. Z czasem nawet zacznie Ci się to podobać – to ten moment, kiedy odczujesz różnicę. Zacznie Ci się robić lżej.
  7. Skoro już się zdarzyło, pomyśl co zrobić, żeby nie zdarzyło się dwa razy. O wiele cenniejsze od niepopełniania błędów, są lekcje wyciągnięte z tych popełnionych. Skoro błąd czyni Cię lepszym człowiekiem, to może nie był taki straszny? Doceń go.
  8. Znajdź perfekcjonistę w swoim otoczeniu i przyjrzyj się w nim jak w lustrze. Zastanów się czy jest lubiany i jak jest odbierany. Wiedz, że Ty tak samo.
  9. To, co możesz zrobić lepiej, zrób dobrze. Naucz się odpuszczać na drodze do doskonałości.
  10. I koniecznie przeczytaj 2 książki: “Terapia f**k it. Prosty sposób na szczęście” Johna C. Parkina oraz „Filozofia sukcesu, czyli f**k it” tego samego autora i jego współautorki Gaii Pollini. To najlepsze, co możesz zrobić dla siebie na drodze do wewnętrznej wolności.

* Pytania opracowane na podstawie książki “Nigdy nie jestem dość dobry. Zerwij pęta perfekcjonizmu.”, autor: Monica Ramirez Basco

Więcej wpisów autora: Karolina Jarocka

Projekt z kapelusza, czyli skutki zakrzywiania projektowej rzeczywistości

Niedawno we wpisie „Magiczne delegowanie zadań w projekcie” przedstawiłam typologię „magików” z krainy...
Czytaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *